Menu

Domański na piątki

O polityce piszę. Dużej, małej i malutkiej. Czasem niepolitycznie. I o Radomiu. I obrazki swoje wrzucam. Zapraszam

Wycieczka od telewizora

doman2.0

Puszcza Kozienicka, pień, mech, drzewo

"Kawa na ławę" już dawno stała się nie do zniesienia, jeszcze bardziej niż inne tego typu audycje w różnych tv lub radiach. Rymanowski, hmmm... no nie jest wybitnym dziennikarzem, w dodatku kompletnie sobie nie radzi z rozjuszonymi gośćmi. Mam wrażenie, że jego aktywność sprowadza się głównie do tego, by się żarli jeszcze bardziej. Dziś miarka się przebrała, bo na Sasina nie zamierzam patrzeć, a słuchać go też nie mogę. Zresztą mój organizm w odruchu samoobrony odrzuca większość tych z PiSu, co się pokazują na wizji. Nieważne więc Jaki. Bylejaki się pojawi, to mnie wq...a.

Próba obejrzenia "Kawy..." miała jednak pewien dobroczynny skutek. Odwracając głowę od telewizora, gdy pyszczał Sasin, dostrzegłem przez okno, że jest śliczna, słoneczna pogoda! Decyzja zapadła w ułamku sekundy: Walcie się! Biorę rower i jadę do puszczy!

Wspaniała wycieczka, mimo potwornie zniszczonych puszczańskich szlaków, rozjeżdżonych przez ciężarówki wywożące drewno. 28 kilometrów w błocie dało mi jednak takiego kopa, że czuję się jak młody Bóg. Za godzinę jadę pod sąd. Niech nie myśli prezes Polski, że to już koniec. Ten dopiero nastąpi i będzie wyglądał tak, jak zwykle wygląda koniec autokratów i dyktatorów.

Miłego wieczoru :)

Ps. Może tu jeszcze dziś wrócę, ale obiecać nie mogę...

Byłem, wróciłem. Na mrozie pod sądem w Radomiu kilkadziesiąt osób.

IMG_9146

© Domański na piątki
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci